Reforma reformy emerytalnej, czyli skok na kasę.

22 stycznia 2010


Słynna reforma emerytalna. Założenia piękne, tylko jak zawsze w Polsce wykonanie fatalne. Przyjrzyjmy się reformie od początku, zaczynając od przyczyny, a kończąc na dniu dzisiejszym.

Początek jak najbardziej rozsądny i praktyczny. Zapewnić emeryturę przyszłym pokoleniom i uzdrowi niewydolny system emerytalny. Całość polegała na otrzymywaniu świadczeń z co najmniej dwóch źródeł: obowiązkowy ZUS i OFE, oraz dobrowolny III filar, czyli IKE. Odkładanie w ZUS i OFE jest obligatoryjne, a wysokość świadczeń zależy od zgromadzonego kapitału.

ZUS składki przed 1989 traktuje jako kapitał początkowy, a kolejne składki zwiększają sumę kapitału. Kapitał jest rewaloryzowany o wskaźnik inflacji. Prawda jest taka, że konto w ZUSie jest wirtualne, ponieważ składki płacone w ramach I filaru są od razu wypłacane w postaci rent i emerytur obecnym świadczeniobiorcom. ZUS jaki jest, każdy widzi (zwłaszcza w marmurowych budynkach), więc nie będę komentował oczywistych oczywistości (jak mawia pewna kaczka).

OFE powstało jako II filar, które miało inwestować zbierane fundusze. Kapitał gromadzony w OFE jest jak najbardziej żywym pieniądzem. To za te pieniądze są kupowane akcje i obligacje. Problemem są opłaty, jakie są pobierane od naszych pieniędzy. Mało kto pamięta, ale w początkowych założeniach fundusze miały pobierać do 20% składki wpłacanej do OFE. Commercial Union, czyli obecny pan pikuś jako pierwsza instytucja podała wysokość prowizji – oczywiście na maksymalnym poziomie, tłumacząc to wysokimi kosztami i brakiem możliwości obniżenia składki, zwłaszcza w początkowej fazie reformy (czyli przez pierwsze kilka-kilkanaście lat). Pojawienie się konkurencji magicznie obniżyło te koszty, co poskutkowało znaczącym obniżeniem prowizji.

IKE powstało jako propozycja dla zapobiegliwych, którzy chcieliby mieć normalną emeryturę. Jednak ciężko odkładać pieniądze, gdy pensja minimalna jest mniejsza niż minimum socjalne. W pierwszych latach reformy podniesiono pensję minimalną, co spowodowało blisko dwukrotne zwiększenie wielkości składek odprowadzanych do OFE. W IKE nikt tak naprawdę nie oszczędza, ponieważ większość społeczeństwa nie stać na to, a ci, których stać nie chcą zamrażać swoich środków do osiągnięcia wieku emerytalnego.

Wprowadzenie OFE ma swoje dobre i niezaprzeczalne zalety. Po pierwsze faktycznie inwestowane pieniądze pozwalają na zebranie funduszy, które powinny pozwolić sfinansować świadczenia emerytalne. Po drugie budżet państwa uzyskał pewnego kupca na obligacje państwowe i tym samym łatwe finansowanie dziury budżetowej. Po trzecie inwestycje w akcje pozwalają polskim firmom łatwiej uzyskać kapitał na rozwój, zwiększając ich potencjał oraz rozwój polskiej gospodarki.

Obecnie rządowy minister proponuje przesunięcie części składki z OFE do ZUS. W ostatnich wypowiedziach w końcu rząd przyznał się przypadkiem, że dobro przyszłych emerytów jest tylko przykrywką do doraźnych planów ratowania wizerunku rządu.

Plan ten zakłada poprzez kreatywną księgowość wprowadzenie na siłę euro w Polsce. Dzięki sztucznemu zmniejszeniu długu publicznego dodatkowo nie będą potrzebne cięcia oszczędnościowe w budżecie. Ważne jest to, że budżet z cięciami będzie znany przed wyborami do Parlamentu, rzutując bezpośrednio na możliwe wyniki wyborcze. Nikt nie lubi chwalić się, że za jego rządów jest źle. Skutki zastosowania kreatywnej księgowości są dostępne do obejrzenia w Grecji, a Polsce grodzi za kilka lat podobny scenariusz. Tylko wtedy to nie będzie zmartwieniem Pani Jolanty Fredak, w końcu to będzie inny rząd.

Kasa jest konkretna, ponieważ w OFE jest około 180 mld zł, czyli kilka razy więcej niż deficyt budżetowy, a przy dobrych inwestycjach za kilka lat przekroczy wartość budżetu Polski. Kasa olbrzymia – w 2009 roku  ZUS przekazał do OFE 21 mld zł, ale to są nasze pieniądze, a przynajmniej powinny być według twórców reformy.

Paradoksem jest, że problemem wejścia do strefy euro zajmuje się minister pracy i polityki społecznej zamiast ministra finansów.

Ciągłe zmiany koncepcji, brak stanowiska rządu jako całości, ciągłe „grzebanie” w reformie nasuwa mi tylko jedno stwierdzenie: Pani minister, cytując Pani wypowiedź do ministra Sawickiego – SPIERDALAJ. Spierdalaj od moich pieniędzy.

Reklamy

komentarzy 5 to “Reforma reformy emerytalnej, czyli skok na kasę.”

  1. demokryt Says:

    KNF krytykuje reformę OFE:

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/KNF-dolaczyla-do-krytykow-projektu-reformy-OFE-2082704.html

    Teraz to chyba tylko rząd sam sobie przyklaskuje. Czekamy na kolejny pomysł polityków, zapewne jeszcze bardziej absurdalny.

  2. Michal Says:

    Bardzo dobry komentarz do obecnje sytuacji. Popieram. Nasuwa sie tylko jedno pytanie, co zrobic aby ograniczyc tepe myslenie politykow i jak poruszyc spoleczenstwo aby w koncu zdalo sobie sprawe ze to parlament jest dla nas, a nie my dla nich?!?Przydala by sie metoda rewolucji francuskiej…’ scinac glowy za niemoc rzadzacych’. Pozdrawiam

  3. demokryt Says:

    Na tą chwilę to najlepie odsunąć obecnych polityków od władzy, a to jest możliwe tylko poprzez wybory. Oderwanie Polityków od koryta będzie ciężkie, ponieważ to społeczeństwo jako ogół wybiera, wiec społeczństwo trzeba edukować. Obecni politycy koro od 1989 roku nie potrafili się wykazać, to szans jakie dostali wystarczy, pora znaleść nowych ludzi, którym jednak zależy na Polsce.

  4. Michal Says:

    Przydaloby sie jeszcze troche dzialania, i tu kolejne pytanie: Jakie mozliwosci wyrazania dezaprobaty ma spoleczenstwo. Jak wplywac na parlament aby zablokowac wprowadzanie zmian w systemie na gorsze? Jedynym logicznym rozwiazaniem wydaje mi sie referendum. Kiedy mozna je przeprowadzac? Kto moze wnioskowac o jego przeprowadzenie?

  5. demokryt Says:

    Każde działanie jest dobre, zwłaszcza przed wyborami. W tym roku są wybory i Tusk już zapowiedział debatę z internautami. Najlepszą metodą jest PAMIĘTANIE o dotychczasowych poczynaniach polityków i głosowanie na tych, których stanowisko jest zgodne z naszymi oczekiwaniami i są konsekwentni w tym co robią.

    Niby nic a jak wiele…

    Odnośnie referendum:

    ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o referendum ogólnokrajowym:
    art. 60. W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa referendum ma prawo zarządzić:
    1) Sejm, uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, lub
    2) Prezydent Rzeczypospolitej, za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
    Art. 61.
    1. Sejm może postanowić o poddaniu pod referendum określonej sprawy z własnej inicjatywy, a także na wniosek Senatu, Rady Ministrów lub obywateli. W przypadku gdy Sejm, w drodze uchwały, nie uwzględni wniosku o przeprowadzenie referendum, Marszałek Sejmu informuje o tym wnioskodawcę.
    2. Wniosek o zarządzenie referendum powinien określać propozycje pytań lub wariantów rozwiązania w sprawie poddanej pod referendum.
    Art. 63.
    1. Sejm może postanowić o poddaniu określonej sprawy pod referendum z inicjatywy obywateli, którzy dla swojego wniosku uzyskają poparcie co najmniej 500.000 osób mających prawo udziału w referendum.
    2. Referendum z inicjatywy obywateli nie może dotyczyć:
    1) wydatków i dochodów, w szczególności podatków oraz innych danin publicznych;
    2) obronności państwa;
    3) amnestii.
    3. Zgłoszenia wniosku, o którym mowa w ust. 1, dokonuje na piśmie pełnomocnik. Pełnomocnikiem jest osoba wskazana w pisemnym oświadczeniu pierwszych 15 osób z wykazu, o którym mowa w ust. 4.
    4. Do zgłoszenia wniosku załącza się wykaz obywateli popierających zgłoszenie, zawierający ich imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, numery ewidencyjne PESEL, a także własnoręcznie złożone podpisy obywateli. Wzór wykazu ustala, w drodze uchwały, Państwowa Komisja Wyborcza.
    5. W przypadku uzasadnionych wątpliwości, co do prawidłowości złożenia wymaganej liczby podpisów w sposób, o którym mowa w ust. 4, Marszałek Sejmu zwraca się do Państwowej Komisji Wyborczej o stwierdzenie, czy jest złożona wymagana liczba podpisów.
    6. Jeżeli po przeprowadzeniu postępowania, o którym mowa w ust. 5, liczba prawidłowo złożonych podpisów przez osoby popierające wniosek jest mniejsza niż ustawowo wymagana, Marszałek Sejmu wyznacza termin 14 dni na uzupełnienie brakującej liczby podpisów. Postanowienie w tej sprawie wraz z uzasadnieniem doręcza się niezwłocznie pełnomocnikowi.
    7. W przypadku nieuzupełnienia podpisów w wyznaczonym terminie Marszałek Sejmu odmawia przyjęcia wniosku. Postanowienie w tej sprawie wraz z uzasadnieniem doręcza się niezwłocznie pełnomocnikowi.
    8. Postanowienie, o którym mowa w ust. 6 i 7, może być przez pełnomocnika zaskarżone do Sądu Najwyższego w terminie 14 dni od dnia doręczenia. Sąd Najwyższy rozpoznaje skargę w terminie 30 dni w postępowaniu nieprocesowym, w składzie 3 sędziów. Od postanowienia Sądu Najwyższego nie przysługuje środek prawny.

    Na pewno z taką inicjatywą nie wyjdzie rząd, ale może posłowie opozycji się zainteresują? SDRP z tego co wiem już zgłosiło swój sprzeciw. Na prezydenta też bym nie liczył, w końcu kaczki przeprowadzały tajne aresztowania w świetle jupiterów. Nie licz na wiele, w końcu referendum to są duże koszty…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: