Polska krajem wyznaniowym

29 stycznia 2010


Żyjemy w kraju wyznaniowym. Żyjemy w kraju, gdzie przyznanie się do braku udziału w „wiodącej religii narodu” naraża przeciętnego obywatela na ataki środowisk kościelnych, izolację, a czasem zdarzają się także ataki fizyczne.

Po 1989 roku hierarchowie kościelni zadbali, by ich interesy miały się dobrze. Obecnie indoktrynację kościelną rozpoczyna się już w przedszkolach. Wiadomo, czy mniejsze dziecko, tym bardziej podatne na manipulację, zwłaszcza że dla kilkulatka (szczególnie w rodzinach o głębokim zakorzenieniu religijnym) ksiądz jest autorytetem, który często jest przez rodziców przyrównywany do Boga. Sami księża milczeniem aprobują wystawianie ich na piedestał.

Pamiętam, jak ludzie zachłysnęli się wolnością, a przy kościołach powstawały domy katechetyczne, w których dzieci i młodzież miała się nauczać religii. Już wtedy trwały prace nad konkordatem i tym samy wprowadzeniem religii do szkół. Domy katechetyczne, które często były budynkami okazałymi, najczęściej zmieniły się w drugą plebanię, zaś dla młodzieży udostępniało się świetlicę.

Aby pokonać opór społeczny, księża deklarowali, że za lekcje religii w szkołach nie będą pobierać pensji. Sukces kleru został osiągnięty – pierwszy krok został wykonany. Religia znalazła się w szkołach. Początkowo lekcje religii miały być pierwszymi lub ostatnimi lekcjami religii.

Z czasem lekcje religii zaczynały być traktowane inaczej. Pojawiły się żądania deklaracji rodziców, że dziecko nie będzie chodzić na lekcje religii, gdy tymczasem oświadczenia powinny dotyczyć chęci udziału. Chodzenie na religię stało się „domyślnym standardem”. Lekcje religii przestały znajdować się na końcu lub początku zajęć, za to coraz częściej lekcje te znajdowały się w środku dnia, a liczba godzin w tygodniu rosła.

Księża zachęceni drobnymi sukcesami zaczęli przesuwać poprzeczkę. Pojawiły się żądania pensji, która powinna im się należeć za „pracę” (choć podobno kapłaństwo jest posługą). Gdy pensje się pojawiły, kapłani zostali uznani za „doświadczonych” nauczycieli i otrzymali wynagrodzenie za najwyższy stopień awansu nauczycielskiego.

Pojawiła się ocena na świadectwie, a że w szkołach zazwyczaj nie były organizowane zajęcia z etyki, to przy braku oceny łatwo stwierdzić, że dana osoba nie uczęszczała na lekcje religii. Daje to w tym momencie pole do dyskryminacji na tle religijnym, ponieważ świadectwo szkolne jest aktem urzędowym i jego wykorzystanie jest potrzebne chociażby przy podjęciu pracy. Ostatnio prokościelny minister wprowadził wliczanie oceny z religii/etyki do średniej.

Gdyby dwadzieścia lat temu ktoś zaproponował zdawanie matury z religii, zapewne zostałby wyśmiany przez ludzi. Dziś taka propozycja przez części społeczeństwa nie dziwi, dając tym samym poparcie dla działań hierarchów kościelnych.

Chińskie przysłowie mówi: „Nawet największa podróż zaczyna się od małego kroku”. Księża w Polsce dwadzieścia lat temu zaczęli podróż. Podróż ta trwa dalej, prowadząc Polskę w kierunku kraju bardziej radykalnego niż najbardziej ekstremalni islamiści. Mam tylko nadzieję, że za dwadzieścia lat matura z religii nie będzie obowiązkowa, bo za 40 lat w tym tempie znów mogą zapłonąć stosy…

Reklamy

komentarzy 5 to “Polska krajem wyznaniowym”


  1. Niesamowite! A więc teoria światów równoległych jest prawdziwa! Jest jakiś inny, równoległy świat, gdzie nie ma nagonki na krzyż, gdzie nie zmusza się chrześcijan do krycia się ze swoimi poglądami lecz przeciwnie, gdzie ludzie wierzą w Boga a Kościół Katolicki jest potężną i szanowaną instytucją.

    Demokryt – szkoda, że żyjesz w świecie, w którym tak jest i Ci niewygodnie z tym. W moim świecie Kościół to kurcząca się instytucja pogrążona w głębokim kryzysie, przede wszystkim samej wiary – kryzysie zapoczątkowanym samobójczym niemal Soborem Watykańskim II i tragicznym pontyfikatem Pawła VI. Owszem, trzyma się jeszcze gdzie-niegdzie np. w Polsce fasada, ale od środka próchnieje coraz bardziej. Stosy za 40 lat? Raczej będę się cieszył, jeśli za 40 lat na starość nie będę zmuszony chodzić do meczetu i zapuścić brody.

    Demokryt! Skoro udaje się komunikować między równoległymi światami to może uda się jakoś między nimi podróżować? Pomyśl – może moglibyśmy się zamienić miejscami!

  2. demokryt Says:

    Teoria równoległych światów jak również teoria superstrun jest tak samo prawdopodobna. Nie ma dowodów na to, że prof. Michio Kaku się myli, a przedstawione przez tego Pana argumenty są bardzo interesujące i obiecujące. 😉

    Co do kościoła, to opisuję sytuajcę w Polsce, a kościół w Polsce ma pieniądze, jak i władzę. Tak naprawdę nie ważne jaka religia wpływa na politykę, bo każda ingerencja religijna jest złym zjawiskiem i ogranicza swych obywateli do „jedynie słusznego poglądu”. Ty się boisz islamu, ja się boję fanatyzmu – obojętnie jaką formę przybierze.

  3. Henry Says:

    Tak, Polska to kraj wyznaniowy. Jakis pomysl, aby to zmienic? tym blogiem trafisz raczej do tych, ktorzy juz sobie z tego zdaja sprawe, zaproponuj wiec zmiany, przedstaw program; ktory bedzie mozna spopularyzowac.

    Inna sprawa jest to, ze nie postrzegam sprawy tak wasko, jak ty. Kazdy ma wybor, moze oznajmic wszedzie, ze jest bez wyznania i sadze, ze religia zostanie takiej osobie z matury ‚odpuszczona’ [amen!], choc naturalnie sam fakt jej wystepowania w tym miejscu jest niewlasciwy i dyskryminujacy chocby inne wyznania, nie mowiac juz o ateistach.

  4. demokryt Says:

    Problem polega na tym, że fanatyków nie przekonasz, a wręcz przeciwnie – utwierdzisz ich „atakami”, że mają rację. Po pierwsze trzeba mówić, że jest problem. Po drugie prawo ustalają politycy, więc głosujmy na rozsądnych kandydatów. Trzeba mówić gdzie się da. Jeżeli uważasz że ten blog nie trafi do zainteresowanyc, to powiedz im gdzie mają czytać.

    Sam nic nie zdziałam, razem możemy wszystko.

    Ten wpis pokazuje tylko wycinek całości, gdybym chciał opisać całość problemu, to pewnie starczyłoby mi na profesurę. Jeżeli dojdzie do sytuacji, że matura będzie obowiązkowa z religii, to jako niewierzący po prostu będziesz bez matury. Zresztą nawet po zdaniu matury jak wykujesz na blachę, to pracy nie znajdziesz bez zaświadczenia z parafii. 😉

  5. Henry Says:

    „Zresztą nawet po zdaniu matury jak wykujesz na blachę, to pracy nie znajdziesz bez zaświadczenia z parafii. ;)”

    Dobrze, ze napisales z przymruzeniem oka, bo w tym miejscu juz demonizujesz i przedstawiasz jakas wizje fatalna daleka od rzeczywistosci. [Mature zdalem przed eonami, z praca zawsze sa problemy, nikt nigdy nie pytal mnie nigdzie o wiare, to tak na marginesie 😉 ]
    Nie tworzmy problemow, nie wymyslajmy ich – walczmy w istniejacymi wtedy, gdy nas dotycza. Nie poswiece zycia na walke z wiara [jakakolwiek], bo wiara to nie moje zycie. Raczej bede to ignorowal tak, jak ignoruje np prawoslawie. Moge jedynie reagowac wtedy, gdy ktomus zachce sie mnie ekumenizowac, nawracac; czynic islamskim wojownikiem o prawde, czy chrzescijanskim straznikiem cnot i moralnosci. Tolerancja poprzez ignorowanie – oto moje podejscie do spraw wiary.
    Wiara to rzecz indywidualna i jednostkowa, wewnetrzna.
    Dosc juz przez kwestie wiary przelano krwi.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: