Polska po wyborach

13 lipca 2010


Wybory się skończyły i wróciła Polska zaściankowa. Ci którzy uwierzyli w cudowną przemianę Jarka, mogą zacząć pluć sobie w brodę.

W powyborczej scenie jest kilka istotnych spraw, ale ja chciałbym zwrócić uwagę na dwie. Na dodatek to nie jest kwestia oszukiwania wyborców przez Kaczyńskiego, bo to jest oczywista oczywistość, a pan Kaczyński kłamał, kłamie i kłamać będzie, jak tylko pozwoli mu to osiągnąć jakąś korzyść.

Pierwszą kwestią jest Palikot. Polityk, który głośno mówi to, o czym wszyscy wiedzą. Niby nie ma problemu, ale okazuje się, iż ta prawda jest niewygodna. Pan Palikot za swoją szczerość zyskał kilka ziarenek mojej sympatii, ponieważ jako jeden z niewielu polityków mówi konkretnie i nie stara się minąć z prawdą.

Czasem słuchając polityków jestem pełen zdziwienia, że można przez długie godziny mówić i jednocześnie nic konkretnego nie powiedzieć. Prawdę mówiąc, to większość wypowiedzi polityków nie niesie żadnej treści. Gdyby zamiast kłapać bez sensu milczeli, oszczędzili czas nie tylko swój, ale też tych, którzy przypadkiem ich słuchają.

W Polsce polityk walczy o władzę i temu celowi jest podporządkowane działanie na scenie politycznej. Przy takim podejściu niestety odchodzi na dalszy plan najważniejsza kwestia – dobro Polski i Polaków.

Kiedy opozycja przedstawia projekt ustawy identyczny z rządowym, to trzeba się postukać palcem w czoło. Po co takie szopki robić? Ta sytuacja miała miejsce i to pewnie więcej niż ten raz, który ja pamiętam…

Większość polityków to humaniści, nawet zdecydowana większość. Nie wiem czy w obecnym parlamencie jest ktoś z technicznym wykształceniem. Inżynierowie podchodząc do problemów, starają się je rozwiązać jak najprostszymi środkami, ale przede wszystkim starają się je rozwiązać, a nie obejść.

Politycy mówią piękne słowa, chcąc zdobyć władzę. Inżynierowie (mam tu na myśli osoby zajmujące się technicznymi problemami, a nie nazwa tytułu nadawanego przez uczelnie) rozwiązują problemy i to właśnie inżynierów potrzebujemy w parlamencie.

Druga kwestia to krzyż przed urzędem prezydenta. Po wypadku jako uczczenie ofiar był dopuszczalny, jednakże gdy został wybrany nowy prezydent, to miejsce powinno powrócić do normalności.

W tej chwili rozpoczęła się kolejna krucjata krzyżowa. Znów jest podział na prawdziwych katolików i reszty, z którą nie należy rozmawiać, ponieważ mają inne zdanie. Każdy kto nie popiera jedynie słusznego poglądu jest wrogiem.

Ci, którzy tak postępują przejawiają skrajny fanatyzm. Fanatyzm godny islamskich ekstremistów, czy też faszystowskich bojowników.

Czy sprawa, o którą tak zawzięcie walczą jest najważniejsza? Dla Polski fakt, gdzie stoi krzyż, jest sprawą drugorzędną – nie licząc wizerunku kraju bardziej lub mniej wyznaniowego. Ważniejsze sprawy to jakość zarządzania państwem, poziom kształcenia w szkołach czy też stan polskiej gospodarki.

Dla tych ludzi nie jest ważne dobro Polski. Tak samo jak dla pewnego polityka, który powiedział, że nie ważne czy Polska jest biedna, czy bogata – ważne że jest katolicka. Dzięki takiemu podejściu mamy wszędzie w szkołach i urzędach krzyże, w szkołach lekcje religii, a biskupi walczą o maturę z religii i majątek państwa.

Te dwie sprawy łączy jeden wspólny mianownik – brak logicznego myślenia. Jesteśmy po wyborach – miało być lepiej, a wyszło jak zawsze… niestety.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: